Sölden, w królestwie śniegu 
Austria Narty

Sölden, w królestwie śniegu 

W austriackim Sölden jest wszystko, czego potrzeba narciarzom do szczęścia. Wieczny śnieg zalegający na dwóch lodowcach, wspaniałe trasy zjazdowe i panoramy zapierające dech w piersiach. A do tego ultranowoczesne wyciągi i  hit sezonu,  nocne widowisko „Hannibal” prezentujące przeprawę legendarnego wodza na słoniach przez Alpy.


Pięćdziesiąt lat temu szusowanie na lodowcach uchodziłoby za ekstrawagancję. Ślizgano się na drewnianych nartach, w wełnianych swetrach, z brylantyną we włosach zgodnie z obowiązującą modą, a mrozy były okropne. Dziś każdy ma komórkę na stoku, ciepły kombinezon, często z systemem alarmowym, gdyby, odpukać,  kogoś porwała lawina, tylko zimy nie są takie śnieżne jak dawniej. Lodowce to w erze ciągle ocieplającego się klimatu ostatnia deska ratunku dla miłośników nart. Sezon rozkręca się już jesienią i trwa do późnej wiosny. 

Sölden w dolinie Ötztal polecam szczególnie. Popularna stacja sportów zimowych leży u podnóża lodowców Rettenbach i Tiefenbach, które  połączone tunelem wykutym w skałach tworzą największy teren lodowcowy w Austrii, gdzie można uprawiać narciarstwo ( ok. 20 km kw.). Gdy w innych ośrodkach jest krucho ze śniegiem, zima tutaj trwa w najlepsze, bo jak dowcipnie pisała brytyjska prasa: „prędzej Bank Anglii splajtuje z braku pieniędzy, niż Sölden zamknie wyciągi z braku śniegu”. I są tu jedne z najlepszych w Alpach apres-ski, gwarantujące szampańską zabawę po nartach. 

BIG 3, wielka trójka

Stuprocentowy śnieg dodatkowo zapewniają trzy szczyty leżące powyżej 3 tysięcy metrów, objęte wspólną nazwą Big 3: Schwarze Schneide (najwyższy, 3370 m.), Tiefenbachkogl i Gaislachkogl. Wśród górskich kolosów przykrytych czapami wiecznego śniegu, często smaganych wiatrem nie trudno poczuć respekt wobec natury. W  takich warunkach testuje się najnowszy sprzęt narciarski, sprawdza wytrzymałość butów, rękawic, trenują tutaj drużyny narodowe Austrii, Niemiec, Szwajcarii i rozgrywane są Puchary Świata w narciarstwie. Ostatnio przyjeżdża tu coraz więcej narciarzy z Polski, którym spodobały się szerokie nartostrady, platformy widokowe zamocowane na trzytysięcznikach, górskie szałasy i Tre Milla” – najwyżej położona austriacka pizzeria.

Wrażenie robi też ultranowoczesna kolejka gondolowa Giggijochbahn, odporna na wiatr, mróz, przechyły, zainstalowana trzy lata temu nakładem 40 mln euro, przewożąca 4,5 tysiąca osób na godzinę! Dzięki temu nie stoi się już w kolejkach, do gondoli dowożą nas ruchome schody i windy. Dodatkowo nowy system „level walk in” pozwala sprawnie przemieszczać się pomiędzy  gondolą i budynkiem stacji. Dojazd na górę też przyprawia o zawrót głowy. Wjeżdżamy tam w niespełna dziewięć minut, pokonując różnicę poziomów liczącą blisko kilometr.

Co dziewięć minut bezpłatny skibus kursujący po Ötztal Area dowozi narciarzy do dolnych stacji wyciągów. Sölden leży przy trasie przelotowej, co czasem może męczyć. Alternatywą dla gwarnej do późnych godzin  miejscowości stanowi Hochsoelden na wysokości 2000 m. Jest czymś w rodzaju pierwszego piętra Sölden, gdzie narty można przypiąć  już za progiem hotelu. Amatorzy wysokogórskich wypraw na deskach najchętniej jednak zatrzymują się w Vent. Wieś rozsławił księdz Franz Senn, nazywany proboszczem z lodowca. Sto lat temu z gracją szusował na nartach w obszernej sutannie i kapeluszu, wzbudzając sensację i propagował alpinizm. 

Hannibal na lodowcu

Niezapomniane przeżycia czekają na tych, którzy wybiorą się w tym roku do Sölden (12 kwietnia 2019) kwietnia na widowisko muzyczne pt. „Hannibal”.  W nocnej scenerii, rozświetlonej światłem jupiterów, na lodowcu Rettenbach wielotysięczna publiczność z zapartym tchem obserwuje przemarsz Hannibala i jego słoni przez Alpy.  Przy czym słonie imitują ratraki, a wojsko kartagińskiego wodza – pięciuset wspaniałych tancerzy. 

Godzinne widowisko rozpoczyna się słynnym zdaniem z opowiadania Harrego Krassnitzera: „Tysiąc lat przed narodzinami Chrystusa, kiedy jeszcze światem rządziło wielu bogów….” Kryształowy lód wspaniale odbija światło, lodowiec zamienia się w morze barw, nad którym przelatują helikoptery i historyczne samoloty. Tyle atrakcji naraz, że nie wiadomo, czy skupić uwagę na  wirujących w powietrzu paralotniarzach, ratrakach tańczących z gracją na śniegu, czy na wybuchach sztucznych ogni. Rettenbach zamienia się w magiczną scenę pod gołym niebem. Pokaz odbywa się raz na dwa lata i jest największym wydarzeniem artystycznym w całych Alpach. 

James Bond pozostał w Sölden

Sporo adrenaliny jaką wyzwalają stoki Sölden mogli odczuć fani Jamesa Bonda oglądając kinowy hit “Spectre“. Czy przypominacie sobie słynny pościg w Alpach oraz czy klinikę z niezwykłym widokiem na góry? Reżyser Sam Mendes wybrał właśnie Solden i ściągnął tutaj gwiazdy dużego ekranu oraz liczącą ponad 500 osób ekipę. Słynny tajny agent ścigał się na ultranowoczesnej kolejce Gaislachkoglbahn, na stokach Sölden, a także na Gletscherstraße, gdzie znajduje się też najwyżej położony tunel drogowy w Europie.

W miejscu, gdzie kręcono te sceny, na górze Gaislachkogl otworzono później 007 ELEMENTS – supernowoczesne, multimedialne muzeum poświęcone filmom o perypetiach Jamesa Bonda. Ponieważ jestem fanem Bonda, nie mogłem sobie odmówić wizyty w tym niezwykłym miejscu i udałem się w podróż do świata Agenta 007. W kilku różnych pomieszczeniach rozmieszczone są instalacje i eksponaty, które związane są głównie z filmem „Spectre“ i scenami kręconymi w Sölden, ale także zawierają motywy z innych, 24 filmów o Jamesie Bondzie.

Jak dla mnie rewelacyjna jest multimedialna i panoramiczna przeglądówka filmów z Bondem, którą koniecznie trzeba zobaczyć. Moją uwagę przykuło też miejsce, w którym kręcono kluczowe sceny filmy “Spectre”. To nowoczesny budynek ze szkła i stali, lśniący w zimowym słońcu czyli restauracja – Ice Q położona na wysokości 3048 m n.p.m. Jej wnętrza także robią niesamowite wrażenie, stoliki zawieszone są jakby pośród alpejskich szczytów a zewsząd roztacza się niesamowita panorama. Kto chce doznać kulinarnych uniesień znajdzie w menu najszlachetniejsze produkty regionu i wyborne wina.

Po tej dawce adrenaliny i wizualnych uniesień pozostaje tylko wspaniały, kilkukilometrowy zjazd trasami narciarskimi ze szczytu do samego dołu. Jeśli akurat jest ładna pogoda, bezkresna przestrzeń i widoki okolicznych szczytów górskich pozostaną w waszej pamięci do końca życia.

Informacje praktyczne

Łącznie w Sölden jest 144 km. tras zjazdowych (łatwe 69,5 km, średnia 44,9 km, trudne 29,2 km), 16 km tras biegowych, 35 kolei i wyciągów, wywożących do góry 58 tys. osób na godzinę. Jazda odbywa się na wysokościach 2200 – 3200 m. Sezon narciarski trwa zwykle od początków października i kończy się z 01 maja. Cena 6. dniowego skipassu wynosi ok. 294 euro (dzieci o. 162 euro)

Z Innsbrucka dojazd samochodem trwa około 2. godzin. Sölden ma dobre połączenia komunikacyjne z Niemcami, Szwajcarią, Włochami. Sam przejazd przez nią to duchowa uczta: wokół monumentalne trzytysięczniki, z górującym nad nimi szczytem Zuckerhutl (3507 m).

Więcej na: www.soelden.com.

Tekst: Robert Pawełek, zdjęcia: archiwum redakcji

Post Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: