Czarnogóra, dzika piękność
Czarnogóra Europa Miejsca podróże

Czarnogóra, dzika piękność

Ma najdłuższe plaże nad Adriatykiem, gaje oliwne, klimatyczne, weneckie miasta i wiecznie ośnieżone górskie szczyty. Ma to, czego większość z nas szuka podczas turystycznych wypraw. Lord Byron zachwycał się cudownym połączeniem tutejszej ziemi z morzem. Czarnogóra wciąż jest miejscem dla marzycieli i odkrywców. Zresztą, sami zobaczcie.



Maleńki kraj, dużo atrakcji

Mało kto, poza samymi mieszkańcami, zna prawdziwą nazwę kraju: Crną Gorę, co oznacza czarny las. Wciąż jednak toczą się dyskusje , która nazwa jest ważniejsza, czy ta istniejąca od przeszło 500 lat


Czarnogóra, trudna do wymówienia dla cudzoziemców , czy ta, którą zna cały świat – Montenegro. Dla nas to bez znaczenia. Liczy się tylko to, że znaleźliśmy się w jednym z najpiękniejszych zakątków Europy.



Mało jest miejsc, gdzie można zobaczyć tak dużo na tak niewielkim obszarze. Pod względem zajmowanej powierzchni Czarnogóra jest na 39 miejscu w Europie. Ale czego tu nie ma?! A właściwie, co tutaj jest? Rwące rzeki, wijące się między głębokimi wąwozami, pokryte śniegiem górskie szczyty odbijające się w oczkach jezior, wspaniałe parki narodowe, czy malownicze zatoki skryte wśród skał. A do tego siedemdziesiąt kilometrów wspaniałych plaż i jedyny śródziemnomorski fiord, przy którym najczęściej słychać okrzyki zachwytu.


Chyba nie całkiem jeszcze odkryliśmy ten kraj czarnych gór, bohaterów i piratów napadających w średniowieczu na cumujące w tutejszych portach weneckie statki. Kraj małych miasteczek tak gościnnych, że nie chce się ich opuszczać…


Zapomnijcie o deszczu

Czarnogóra bardzo ucierpiała w czasie wojny na Bałkanach, odłączenie od Serbii długo wydawało się niemożliwe, ale ostatecznie w 2006 roku stała się niepodległym państwem. Ponad 600 tysięcy Czarnogórców stanęło przed wyzwaniem, by ze swej maleńkiej ojczyzny zrobić wielką perłę. Kraj walczy o turystów sloganem Wild Beauty, Dzika Piękność . I nie ma w tym przesady, bo co krok natrafiamy na dziewicze krajobrazy i nietkniętą ludzką rękę naturę.


Deszcz? Można o nim zapomnieć, praktycznie od marca do października całe wybrzeże skąpane jest w słońcu. Ceny? Niższe niż w sąsiedniej Chorwacji … Trudny język? Ależ skąd, już po chwili znamy kilka słów. Dla przykładu, rzeka to czarnogórska rijeka, jutro – sjutra, dzień dobry – dobar don, a dziękuję –hvala. Z takim zasobem słownictwa śmielej ruszamy przed siebie.



Bajkowa riwiera

Zaczynamy od czarnogórskiej riwiery, by podziwiać kilometrowe plaże, bajeczne zatoki, zielony pejzaż stykający się z lazurowym morzem. Tu i tam kołyszą się na wodzie łodzie rybackie, a nadmorskie deptaki zapełniają się spacerowiczami.

W największych kurortach Adriatyku Budwie, Barze, czy Ulcinju wszędzie coś się buduje. Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe pensjonaty, jeszcze piękniejsze restauracje i hotele, gdzie Spa i wellness, kawior i homar to już codzienność.


Na wyspie celebrytów

Celebryci zwłaszcza upodobali sobie wyspę św. Stefana, leżącą dziewięć kilometrów od Budvy, zamieszkiwaną wcześniej przez rybaków. Z oddali kamienne domy na wyspie wyglądają, jakby nic się tutaj nie zmieniło od XV wieku.


W rzeczywistości już dawno zostały przerobione na luksusowe wille, w których gościli tacy prominenci jak Willy Brandt i Helmut Kohl, czy gwiazdy kina: Claudia Schiffer, Silvester Stalonne i Sophia Loren. Kilka lat temu wyspa przeszła w ręce prywatnego właściciela, który poddał domy gruntowej renowacji i udostępnia je jako hotel Aman Sveti Stefan. Ceny najtańszych apartamentów zaczynają się od 800 euro za noc, najdroższa willa 118 kosztuje około 5000 euro. Bogatych gości to jednak nie odstrasza. W tym roku bawił tu David Beckham z żoną i dziećmi, dla których wydzielono połowę plaży i których bezpieczeństwa strzegło 40 ochroniarzy.



Do kompleksu należy także Milocer, dawna letnia rezydencja jugosłowiańskich królów, wybudowana w latach 30. XX w. Kto woli w spokoju popatrzeć z zewnątrz na wyspę św. Stefana, może rozłożyć się tuż obok, na plaży na cypelku, ale za tę przyjemność – dwa leżaki plus parasol, trzeba zapłacić sto euro.



Budva, miasto pięknych kobiet

Budva, najstarsze miasto na czarnogórskiej riwierze, jest nieco oddalona od brzegu. W XV w. weneccy zdobywcy nadali starówce okazały wygląd, jednak podczas trzęsienia ziemi w 1979 r. doszło do ogromnych zniszczeń. Tak szybko jak modna dziś Budva nie rozwija się żadna inna czarnogórska gmina. Mieć tutaj mieszkanie w górach z basenem, czy z widokiem na morze to marzenie wielu. W szczycie sezonu robi się tłoczno, ceny idą w górę, a jednak mimo to Budva przyciąga jak magnes.


Mówi się, że jest to miasto najpiękniejszych kobiet, największych samochodów i najwyższych cen na wybrzeżu, pełne całonocnych dyskotek. Kilkanaście kilometrów dalej, w zatokach koło Baru, można znaleźć tańsze zakwaterowanie. Morze podchodzi prawie pod drzwi wejściowe, dookoła rosną cyprysy i pinie, cykają świerszcze….



W gaju oliwnym…

Bar wart jest zwiedzania. Z promenady można popatrzeć na jachty kołyszące się na przystani ( 900 stanowisk postojowych). W dawnej zaś rezydencji króla Mikołaja , też przy promenadzie, prezentowane są znaleziska archeologiczne sprzed kilku wieków. Atrakcją jest też gaj oliwny, liczący ponad sto tysięcy drzewek, rosnących na okolicznych zboczach.


Najstarsze drzewko, którego wiek szacuje się na 2000 lat, znajduje się w osadzie Mirovica. Słynna, tłoczona na zimno oliwa z pobliskiego Ulcinja, wyrabiana jest wciąż według starej receptury. Ogromne kamienne młyny mielą owoc, aż wyjdzie z nich gorycz. A oliwa doprawiona czosnkiem, jak mówią Czarnogórcy, gwarantuje długie życie.



Wielka Plaża i orientalny Ulcinij

Nigdzie indziej nad wschodnim Adriatykiem plaże nie są tak długie i piaszczyste jak w Ulcinju. Od niepamiętnych czasów morze nanosi tu bogaty w sól piasek, powstający podczas erozji skał kwarcowych. Już sama nazwa Velika Plaza, Wielka Plaża, robi wrażenie. Obejmuje plaże Capacabana i Tropicana i ciągnie się przez dwanaście kilometrów pod samą granicę albańską. To raj dla małych dzieci, które mogą popluskać się w płytkiej wodzie. To również idealne miejsce dla surferów – wieją tu silne, południowe wiatry.


Ulcinij zachwyci was orientalnym charakterem. Od średniowiecza osiedlali się tu wędrowcy ze słowiańskiego plemienia Zeta i Albańczycy, stanowiący dziś trzy czwarte lokalnej społeczności. Wielu z nich poświęciło się gastronomi i prowadzi restauracje, gdzie można skosztować bałkańskich pyszności, kotlecików mielonych, czy szaszłyków całkiem niedrogo.


Cuda natury

Największa uczta jeszcze przed nami. W okolicach Cetynii, która sto lat temu była stolicą Czarnogóry, obowiązkowo trzeba skosztować przepysznych wędzonych szynek. Najsłynniejsza pochodzi z Njegusi i rozpływa się w ustach. Najsłynniejszy tutejszy drink to medovina, nazywany płynnym złotem, czyli po naszemu miód pitny. Wyjątkowo w Czarnogórze słodki i aromatyczny.

Syci i w dobrych humorach możemy ruszać na zwiedzanie Parku Narodowego Lovćen, leżącego w sercu gór o tej samej nazwie, z których można podziwiać przepiękne panoramy. Widać stąd czarnogórskie wybrzeże i magiczną Zatokę Kotorską, nazywaną przez miejscowych po prostu boką. Dla nas to perła w koronie Czarnogóry. Tak jak Durmitor, najpiękniejszy park narodowy Czarnogóry, czy dzika rzeka Tara z najgłębszym kanionem świata po Wielkim Kanionie . A przed nami jeszcze wiele pięknych widoków i niezapomnianych przeżyć, jak zjazd na linie nad jeziorem Piva. Wspaniała przygoda. Czy jeszcze tu wrócimy? Na pewno będziemy za Czarnogórą tęsknić.


Tekst: Zyga Chwast
Zdjęcia: Zyga Chwast i archiwum autora.

 

Post Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: